Witamy w eTurboNews | eTN   Kliknij, aby odsłuchać wyróżniony tekst! Witamy w eTurboNews | eTN

Kliknij tutaj ijeśli masz jakieś wieści do przekazania

Wiadomości z branży turystycznej w USA eTN Najnowsze wiadomości podróżnicze Polecane wiadomości podróżnicze Aktualności Prezydent Donald Trump Wiadomości o bezpieczeństwie podróży

Turystyka w USA zagrożona, ponieważ strach, retoryka i naloty zniechęcają turystów

LODOWE POWIETRZE

Kontrowersyjne orędzie prezydenta Trumpa z okazji świąt Bożego Narodzenia i trwające naloty ICE wysłały globalny sygnał wykraczający daleko poza amerykańską politykę. Dla podróżnych strach i nieprzewidywalność podważają zaufanie, sentyment i rezerwacje. Wraz ze sztywnieniem tonu Ameryki, Brand USA stoi w obliczu cichego kryzysu: turyści długodystansowi wahają się, a wahanie jest obecnie najkosztowniejszym wrogiem turystyki na świecie.

Poranek Bożego Narodzenia w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się nie przesłaniem jedności, lecz podziałem.

Gdy rodziny gromadziły się, a kościoły wypełniały, prezydent USA Donald Trump wykorzystał swoje bożonarodzeniowe orędzie na platformie Truth Social do ataku na przeciwników politycznych, nazywając ich „lewicowymi szumowinami” i wyśmiewając mężczyzn „w damskich ubraniach”. Ton orędzia był agresywny, kulturowy i niewątpliwie polityczny – uderzająco sprzeczny z tradycyjnym językiem pokoju, dobrej woli i jedności narodowej.

Jednocześnie egzekwowanie przepisów imigracyjnych nie przerwało działań z powodu świąt. W kilku miastach USA Służba Imigracyjna i Celna (ICE) kontynuowała działania w dzielnicach, wzmacniając atmosferę strachu, która już wcześniej ogarnęła społeczności migrantów.

Dla wielu osób w kraju — a coraz częściej także dla tych, którzy oglądają transmisję z zagranicy — te święta Bożego Narodzenia były inne.

Kiedy ton narodowy staje się sygnałem turystycznym

Marka turystyczna jest w dużej mierze kształtowana przez co mówią liderzy według tego co pokazują miejsca docelowe.

Od dziesięcioleci marka Brand USA opiera się na emocjonalnej obietnicy: otwartości, wolności, różnorodności i poczuciu, że odwiedzający przybywają jako goście, a nie jako cele. Ale ton ma znaczenie. A w okresie świątecznym ton staje się symbolem.

Gdy najbardziej widoczny głos w kraju wyraża wrogość, a działania egzekucyjne trwają bez przerwy, sygnałem wysyłanym do świata nie jest siła, lecz napięcie.

Podróżni z zagranicy to zauważają. Nie dlatego, że uważnie śledzą politykę USA, ale dlatego, że nastrój narodowy rozprzestrzenia się po całym świecie, wzmacniane za pomocą nagłówków, mediów społecznościowych i marketingu szeptanego.

Od polityki imigracyjnej do percepcji turystyki

Relacje z tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia pokazały, jak wiele rodzin migrantów pozostawało w domach, opuszczało nabożeństwa i unikało zgromadzeń publicznych z obawy przed zatrzymaniem. Chociaż historie te koncentrują się na imigrantach, percepcja na tym się nie kończy.

Podróżni za granicą nie rozróżniają precyzyjnie kategorii imigracyjnych ani jurysdykcji egzekucyjnych. Zamiast tego przyswajają szerszy przekaz: niepewność.

Pytają:

  • Czy Stany Zjednoczone będą teraz gościnne?
  • Czy podróż będzie relaksująca czy napięta?
  • Czy wyjazd na wakacje wiąże się ze stresem emocjonalnym?

Turystyka jest niezwykle wrażliwa na te pytania.

Dlaczego strach utrudnia nawrócenie

obraz 16 | eTurboNews | eTN
Turystyka w USA zagrożona, ponieważ strach, retoryka i naloty zniechęcają turystów

Z punktu widzenia marketingu szkody ujawniają się po cichu.

Zainteresowanie Stanami Zjednoczonymi utrzymuje się na wysokim poziomie. Ludzie nadal przeglądają loty do Nowego Jorku, na Florydę, do Kalifornii i Las Vegas. Ale przeglądanie nie oznacza rezerwacji.

Organizatorzy wycieczek zgłaszają wahanie. Organizatorzy imprez odkładają decyzje. Rodziny odkładają dalekie podróże „do czasu, aż sytuacja się uspokoi”. Najbardziej wartościowi podróżni – osoby na dłuższych pobytach, wydające duże sumy i podróżujące długodystansowo – są również najbardziej wrażliwi na postrzeganą niestabilność.

Strach nie musi być racjonalny, żeby był skuteczny. Wystarczy, że istnieje.

Jak inne regiony wygrywają walkę emocjonalną

Presja migracyjna ma charakter globalny. Europa, Kanada i Bliski Wschód borykają się z nią. Jednak wiele konkurujących destynacji radzi sobie z tym, z czym zmagają się obecnie Stany Zjednoczone: separacja emocjonalna.

  • W Europie głośno debatuje się, ale jednocześnie udaje się zachować poczucie normalności dla odwiedzających.
  • Kanada kładzie nacisk na przewidywalność i spokój.
  • W miejscach docelowych Zatoki Perskiej obowiązują surowe zasady, które jednak są połączone z przejrzystością, porządkiem i gościnnością.

Turystyka lepiej reaguje na „surowe, ale stabilne” niż na „głośne i nieprzewidywalne”.

Weryfikacja rzeczywistości marki The Brand USA

Żadna kampania marketingowa nie zniweluje niepokoju panującego w kraju.

Brand USA może promować krajobrazy, kulturę i miasta — ale reklama nie zniweluje wpływu ostrej retoryki, świątecznych najazdów ani poczucia, że ​​nawet Boże Narodzenie nie daje chwili wytchnienia.

Każda decyzja polityczna niesie ze sobą koszty percepcyjne. Turystyka ponosi je w pierwszej kolejności.

Bottom Line

Stany Zjednoczone nie tracą turystów, ponieważ egzekwują swoje prawa.

Grozi utratą odwiedzających, gdy w globalnej narracji dominują egzekwowanie prawa i wrogość — zwłaszcza w momentach, które mają symbolizować człowieczeństwo i jedność.

Największym atutem Brand USA nigdy nie były same atrakcje. To poczucie, że odwiedzający mogą swobodnie eksplorować, przynależeć do miasta i odpoczywać.

W te święta to uczucie wydawało się kruche. A w turystyce niestabilność społeczna uniemożliwia ludziom dokonywanie rezerwacji.


O autorze

Juergen T. Steinmetz

Juergen Thomas Steinmetz nieprzerwanie pracuje w branży turystycznej i turystycznej, odkąd był nastolatkiem w Niemczech (1977).
Założył eTurboNews w 1999 r. jako pierwszy biuletyn online dla światowej branży turystycznej.

Zostaw komentarz

Kliknij, aby odsłuchać wyróżniony tekst!