29-letni niemiecki turysta J Brösche z Berlina marzył o odwiedzeniu krainy nieograniczonych możliwości, w tym o spędzeniu zabawnego weekendu w Tijuanie w Meksyku podczas wakacji w Stanach Zjednoczonych. Przez wiele miesięcy był przetrzymywany bez kontaktu z sędzią, wtrącony do izolatki, nie mając z kim porozmawiać – zagubiony w amerykańskim systemie więziennym.
W rezultacie Niemka popełniła samobójstwo w „beznadziejnym” przypadku, który według wielu był niczym innym, jak porwaniem przez amerykańskie władze imigracyjne.
Wszystko, czego chciała, to wrócić do domu. Nie jest przestępcą i nie ma zamiaru nielegalnie wjeżdżać do Stanów Zjednoczonych. Jej przestępstwem było to, że jej hobby było bycie artystką tatuażu i dobrze znaną w Berlinie. Przywiozła sprzęt do tatuażu w torbie, gdy przekraczała granicę lądową z Tijuanie w Meksyku do San Diego w Kalifornii. Odwiedzała swoją niemiecką przyjaciółkę w San Diego i chciała dać jej przedsmak jej talentu.
W innym incydencie brytyjska turystka Rebecca Burke próbowała przekroczyć granicę ze Stanami Zjednoczonymi do Kanady, gdy w wyniku pomyłki wizowej została skuta kajdankami i przewieziona do ośrodka detencyjnego w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywa już od 14 dni.
Pani Burke, która podróżuje od stycznia, miała wizę turystyczną na wyprawę z plecakiem po Ameryce Północnej. Mimo to jej wjazd do Kanady — gdzie planowała zatrzymać się u rodziny goszczącej w zamian za jedzenie i zakwaterowanie — został odrzucony, ponieważ kanadyjskie władze uznały to za nielegalną pracę.
Kanadyjscy urzędnicy stwierdzili, że potrzebuje ona wizy pracowniczej i odesłali panią Burke z powrotem do Stanów Zjednoczonych, gdzie została zabrana przez Homeland Security w kajdankach do dużego ośrodka detencyjnego, bez spotkania się z sędzią.

W obu przypadkach konsulaty niemieckie i brytyjskie próbowały pomóc, po tym jak przyjaciele i krewni poinformowali je o tym fakcie po kilku tygodniach.
Żaden z turystów nie był wcześniej karany, ale obydwoje marzyli o krótkich wakacjach w kraju nieograniczonych możliwości.
W przypadku niemieckiej dziewczyny z Berlina nastąpiło coś, czego Brösche nie mogła sobie wyobrazić nawet w najgorszych snach:
Zniknęła w amerykańskim systemie więziennym, gdzie została umieszczona w izolatce na ponad tydzień. Bez sędziego, bez przesłuchania, bez odpowiedzi. Spędziła osiem dni sama w celi, bez koca, bez poduszki, otoczona krzykami z innych pokoi. Jej przyjaciółka rozpaczliwie próbowała znaleźć przyjaciółkę, później doniesiono, że Brösche była tak zrozpaczona, że zaczęła walić w ściany, aż jej kostki zaczęły krwawić.
Terror psychologiczny zamiast rządów prawa
Brösche ostatecznie przeniesiono do niesławnego Otay Mesa Detention Center – prywatnego więzienia znanego z brutalnych warunków. Według Brösche próbowano ją uspokoić środkami uspokajającymi. Jednak zamiast pozwolić, aby leki ją uspokoiły, nadal walczyła o uwolnienie. Przez tygodnie nie otrzymała żadnych jasnych informacji o swoim statusie. Jej przestępstwo? Żadne – poza tym, że była w złym miejscu o złym czasie.

Prywatna firma więzienna CoreCivic, która otrzymuje miliardy od administracji Trumpa na prowadzenie takich ośrodków zatrzymań, twierdziła, że nie było odosobnienia. Jednak raporty więźniów i organizacji praw człowieka malują inny obraz:
- Terror psychologiczny
- nieludzkie warunki
- Przetrzymywanie przez tygodnie bez przesłuchania
są tutaj na porządku dziennym.
Rząd niemiecki? Cisza w obliczu nieludzkości. Bardzo słaby występ wszystkich kolorów.
Niemiecki konsulat generalny w Los Angeles próbował pomóc Brösche, ale pokazało to również, jak bezsilna jest dyplomacja wobec systemu, który uważa prawa człowieka za kwestię drugorzędną. Przez tygodnie mówili, że pracują nad „rozwiązaniem na czas” – podczas gdy młoda kobieta czekała w więzieniu na lot deportacyjny.
Polityka imigracyjna Donalda Trumpa nie jest skierowana tylko przeciwko migrantom z Ameryki Łacińskiej lub krajów muzułmańskich – dotyczy wszystkich. Aresztowanie Jessiki Brösche jest doskonałym przykładem tego, jak szybko każdy może stać się celem w Ameryce Trumpa. Wystarczy zła wiza, nieporozumienie, zły humor urzędnika granicznego – i turysta staje się więźniem.
Wniosek jest taki, że podróżowanie do Stanów Zjednoczonych nadal może być świetną zabawą i przeżyciem niesamowitym, ale nie zawsze jest bezpieczne dla turystów, nawet tych, którzy nie mają złych intencji.
Ameryka Trumpa nie działa racjonalnie, ale zgodnie z mottem „podejmij stanowcze działania, bez względu na to, przeciwko komu jesteś”. Rządy prawa, z których USA kiedyś były tak dumne, dawno ustąpiły miejsca brutalnemu, nieprzewidywalnemu systemowi.
Trump może wydawać się problemem Ameryki, ale jego polityka stała się problemem dla świata, a teraz także dla międzynarodowej branży turystycznej.
eTurboNews zwrócił się do ambasady amerykańskiej w Berlinie z prośbą o komentarz, ale powiedziano mu, że w administracji Trumpa nie ma już urzędnika ds. „spraw publicznych”.



Nie przeczytałem całego artykułu, ponieważ uważam go za nieodpowiedzialny i niereprezentatywny dla Stanów Zjednoczonych.