Pasażerowie szeptali przez drzwi kabin. Rządy krzątały się za kulisami. A gdzieś na środku Atlantyku luksusowy rejs ekspedycyjny stał się centrum najnowszej paniki turystycznej na świecie.
Do czasu MV Hondius pojawił się u wybrzeży Teneryfy, pasażerowie byli już świadkami śmierci trzech osób.
Statek dotarł już do Teneryfy, gdzie 147 pasażerów wysiądzie na ląd pod nadzorem wspólnej międzynarodowej grupy zadaniowej. Statek zakotwiczy w porcie Granadilla na Wyspach Kanaryjskich.
Przez wiele dni holenderski statek wycieczkowy dryfował po Atlantyku w narastającym międzynarodowym alarmie. Niektórzy podróżni izolowali się za zamkniętymi drzwiami kabin. Inni owijali twarze szalikami, czekając na pomiar temperatury w cichych korytarzach. Plotki rozprzestrzeniały się szybciej niż oficjalne odprawy.
Czy wirus przenosił się drogą powietrzną? Czy ludzie zostali zakażeni przed wejściem na pokład – lub na pokładzie? Czy jakikolwiek kraj w ogóle pozwoliłby im na dokowanie?
W mediach społecznościowych przerażeni pasażerowie dokumentowali kryzys na bieżąco. Na jednym z filmów na Instagramie widać było puste korytarze i zamaskowanych członków załogi podających posiłki przed drzwiami kabin. Inny pasażer w milczeniu wpatrywał się przez zaparowane okna tarasu widokowego w otaczający ich ocean.
„To dzieje się z nami właśnie teraz” – napisał jeden z pasażerów w popularnym filmie na Instagramie.

Pasażer statku wycieczkowego MV Hondius zabrał głos w sprawie podejrzenia wybuchu epidemii hantawirusa, która jest powiązana z trzema zgonami na pokładzie i wieloma aktywnymi przypadkami. Statek wycieczkowy jest zakotwiczony u wybrzeży Republiki Zielonego Przylądka na Oceanie Atlantyckim, czekając na pomoc, a obecnie nikt nie może zejść na ląd, jak podaje Associated Press.
Ten rzadki wirus rozprzestrzenia się zazwyczaj poprzez kontakt z odchodami zakażonych gryzoni i początkowo wywołuje objawy grypopodobne, które mogą przekształcić się w ciężką chorobę układu oddechowego. „Chociaż jest to rzadkie, hantawirus może rozprzestrzeniać się między ludźmi” – poinformowała Światowa Organizacja Zdrowia.
Na filmie udostępnionym ze statku jeden z pasażerów prosił o życzliwość, mówiąc: „W tej chwili chcemy tylko czuć się bezpiecznie”.
Do tego czasu rządy w Europie i Ameryce Północnej przygotowywały już plany repatriacji w sytuacjach awaryjnych. Hiszpania zorganizowała kontrolowane korytarze wyokrętowania. Wielka Brytania wprowadziła procedury izolacji szpitalnej. Stany Zjednoczone opracowały protokoły kwarantanny dla powracających pasażerów. Służby medyczne w wielu krajach rozpoczęły śledzenie setek kontaktów międzynarodowych.
Wybuch na pokładzie Hondius stał się jednym z najbardziej destabilizujących incydentów zdrowotnych, jakie dotknęły światową turystykę od czasu pandemii koronawirusa — nie ze względu na liczbę zakażeń, ale ze względu na to, co ujawnił na temat współczesnych podróży: kruche zaufanie publiczne i wciąż odczuwalne psychologiczne blizny po rejsach w dobie pandemii.
:format(webp)/8fa678c6-b67e-42fb-9c19-70ccc13f1a35-hondius-oceanwide-expeditions.jpg_oceanwide-expeditions.jpeg)
W centrum kryzysu znajduje się hantawirus, rzadka i potencjalnie śmiertelna choroba, zazwyczaj przenoszona przez gryzonie. Większość szczepów nie przenosi się między ludźmi. Jednak badacze twierdzą, że epidemia prawdopodobnie dotyczy szczepu Andes – jedynego znanego hantawirusa zdolnego do ograniczonej transmisji z człowieka na człowieka.
Możliwość ta przekształciła kryzys medyczny w globalny kryzys turystyczny.
Zmusiło to branżę rejsową do znalezienia się w niewygodnej rzeczywistości: sześć lat po tym, jak pandemia COVID-19 na stałe zmieniła branżę turystyczną, zaufanie społeczeństwa do statków wycieczkowych pozostaje bardzo kruche.
Podróż marzeń zamienia się w izolację
MV Hondius został zaprojektowany z myślą o tym rodzaju podróży, na jaki coraz śmielej stawia współczesna turystyka luksusowa: odległe, ekskluzywne i wciągające.
Statek wypłynął z Ushuai w Argentynie – najdalej na południe wysuniętego miasta świata – w ramach wyprawy polarnej przez Antarktydę i południowy Atlantyk. Pasażerowie zapłacili dziesiątki tysięcy dolarów za spotkania z dziką przyrodą, wycieczki na lodowce i wyjątkowy dostęp do jednych z najbardziej odizolowanych regionów planety.
Jednak w pewnym momencie podróży pasażerowie zaczęli chorować.
Na początku objawy przypominały grypę:
- gorączka,
- bóle głowy,
- ból w mięśniach,
- wyczerpanie
Potem pojawiły się trudności z oddychaniem.
Zginęły trzy osoby – holenderska para i niemiecki pasażer. Kilka innych osób ciężko zachorowało. Zanim międzynarodowe służby zdrowia zorientowały się, że prawdopodobnie mają do czynienia z hantawirusem, statek stał się już obiektem międzynarodowego zagrożenia.
Republika Zielonego Przylądka ograniczyła standardowe procedury cumowania. Przeprowadzono ewakuację awaryjną na morzu. Pasażerowie opisywali narastającą atmosferę strachu, gdy statek płynął w kierunku Wysp Kanaryjskich pod międzynarodowym nadzorem.
Agencja Reuters donosiła później, że pasażerowie na pokładzie wahali się między „strachem a nudą” podczas długich okresów izolacji w kabinach. Posiłki były dostarczane bezpośrednio do pokoi. Codzienne czynności koncentrowały się wokół pomiaru temperatury i monitorowania stanu zdrowia. Niektórzy pasażerowie bez przerwy oglądali filmy, aby się rozerwać; inni obsesyjnie odświeżali informacje o epidemii online. Jeden z pasażerów podobno opisał statek jako:
„Pokój oczekiwania unoszący się na środku Atlantyku”.
„Nie jesteśmy tylko nagłówkami”
Ponieważ oficjalnych informacji było niewiele, pasażerowie coraz częściej korzystali z mediów społecznościowych.
Amerykański influencer podróżniczy Jake Rosmarin opublikował na Instagramie poruszające filmy z pokładu, które szybko rozprzestrzeniły się po całym świecie. W jednym z klipów, walcząc ze łzami, opisał niepewność trawiącą pasażerów na pokładzie.
„Jest dużo niepewności i to jest najtrudniejsze” – powiedział. „Wszystko, czego teraz chcemy, to czuć się bezpiecznie, mieć jasność sytuacji i wrócić do domu”.

W innym, szeroko rozpowszechnionym przesłaniu Rosmarin zaapelowała do widzów o pamiętanie o ludzkim wymiarze kryzysu: „Nie jesteśmy tylko nagłówkami. Jesteśmy ludźmi”.
Pasażerowie wywieszeni:
- nagranie z cichego korytarza,
- zamaskowana załoga dostarczająca jedzenie,
- filmy o zachodzie słońca z niepokojącymi napisami,
- szeptane aktualizacje kabiny,
- puste jadalnie,
- widoki na ocean, które coraz bardziej przypominały izolację niż przygodę.
Kontrast był niepokojący: luksusowa turystyka polarna niemal z dnia na dzień przekształciła się w coś przypominającego pływającą strefę kwarantanny.
U wielu widzów oglądających online obrazy te natychmiast przywołały wspomnienia związane z erą COVID-19 Diamentowa księżniczka Wybuch. Fora rejsowe Reddit są pełne komentarzy porównujących Hondius sytuacja z początków pandemii.
Czym jest hantawirus?
Hantawirusy to rodzina wirusów przenoszonych głównie przez gryzonie.
Ludzie zazwyczaj zarażają się po wdychaniu unoszących się w powietrzu cząsteczek zanieczyszczonych moczem, śliną lub odchodami gryzoni. W Ameryce hantawirus może powodować zespół płucny hantawirusowy (HPS), ciężką chorobę układu oddechowego o wysokiej śmiertelności.
Wczesne objawy mogą wydawać się pozornie zwyczajne:
- gorączka,
- zmęczenie,
- bóle głowy,
- bóle mięśni.
Jednak choroba może szybko rozwinąć się w niewydolność płuc i wstrząs.
Wirus jest rzadki. Ta rzadkość częściowo wyjaśnia, dlaczego epidemia wywołała tak silny strach: większość podróżnych nie wiedziała o nim prawie nic.



Zostaw komentarz