WASZYNGTON — Według doniesień administracja Trumpa rozważa propozycję wstrzymania odprawy celnej i imigracyjnej na lotniskach w tak zwanych miastach azylu, która szybko staje się jednym z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów polityki transportowej drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa.
Plan, publicznie omawiany przez Sekretarza Bezpieczeństwa Wewnętrznego Markwayne'a Mullina i potwierdzony licznymi doniesieniami medialnymi, potencjalnie zawiesiłby międzynarodową obsługę pasażerów i ładunków na lotniskach obsługujących miasta, które ograniczają współpracę z federalnymi służbami imigracyjnymi. Potencjalnie dotknięte lotniska obejmują niektóre z największych międzynarodowych portów lotniczych w kraju, w tym Nowy Jork, Newark, Los Angeles, San Francisco, Chicago, Seattle, Boston, Denver i Filadelfię.
Ostateczna decyzja nie została jeszcze ogłoszona, lecz administracja potwierdziła, że trwają prace nad planami i że opcja ta jest nadal aktywnie rozważana.
Jeśli ta ustawa zostanie wprowadzona w życie, jej konsekwencje mogą znacznie wykraczać poza spór imigracyjny.
Liderzy branży ostrzegają, że propozycja może sparaliżować główne segmenty amerykańskiego przemysłu lotniczego, zakłócić globalne łańcuchy dostaw, zaszkodzić turystyce, podważyć zaufanie do amerykańskiej infrastruktury transportowej i spowodować straty gospodarcze rzędu dziesiątek miliardów dolarów. Amerykańskie Stowarzyszenie Podróży (US Travel Association) szacuje, że utrata możliwości odprawy celnej w głównych portach lotniczych może wpłynąć na liczbę pasażerów wynoszącą nawet 68 milionów, a roczna aktywność gospodarcza może wynieść ponad 70 miliardów dolarów.
Bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskiego systemu lotniczego
Współczesne lotnictwo opiera się na stabilności, przewidywalności i długoterminowym planowaniu. Trasy międzynarodowe to nie polityczne przełączniki, które można włączać i wyłączać z dnia na dzień.
Linie lotnicze inwestują lata w rozwój tras, zakup samolotów, infrastrukturę lotniskową, personel, programy konserwacyjne, partnerstwa aliansowe i sieci cargo. Międzynarodowe rozkłady lotów są koordynowane z wielomiesięcznym wyprzedzeniem na różnych kontynentach.

Zniesienie kontroli celnej i ochrony granic na głównych lotniskach nie tylko utrudniłoby życie podróżnym. W efekcie doprowadziłoby do wstrzymania operacji międzynarodowych w niektórych z najważniejszych węzłów lotniczych w Stanach Zjednoczonych.
Skutki byłyby natychmiastowe dla największych amerykańskich przewoźników, w tym American, Delta, United, JetBlue, Alaska i Hawaiian, a także dla operatorów cargo i zagranicznych linii lotniczych, które są zależne od tych portów lotniczych.
Branżowa organizacja Airlines for America ostrzegła, że ograniczenie odprawy celnej na głównych lotniskach spowoduje poważne zakłócenia w funkcjonowaniu przewoźników, pasażerów i międzynarodowego ruchu towarowego.
W praktyce nie byłaby to polityka skierowana przeciwko władzom miejskim. Byłaby to polityka skierowana przeciwko samemu systemowi lotniczemu.
Globalny łańcuch dostaw odczuje szok
Loty pasażerskie to tylko część historii.
Wielu Amerykanów nie zdaje sobie sprawy, że międzynarodowe lotniska pełnią również ważną funkcję w transporcie towarów.
Codziennie przez te same lotniska, które obecnie są przedmiotem kontrowersji politycznych, przemieszczają się leki, sprzęt medyczny, półprzewodniki, podzespoły lotnicze, elektronika, towary łatwo psujące się i towary o dużej wartości.
Przerwy w ruchu lotniczym w Newark, JFK, Los Angeles, San Francisco, Chicago i innych głównych węzłach komunikacyjnych miałyby natychmiastowy wpływ na globalne łańcuchy dostaw.
- Producenci opierający swoją działalność na dostawach just-in-time mogą stanąć w obliczu niedoborów.
- Szpitale mogą spodziewać się opóźnień w dostawach niezbędnych środków medycznych.
- Eksporterzy mogą utracić dostęp do klientów międzynarodowych.
- Importerzy mogą być narażeni na wzrost kosztów.
- Ostatecznie cenę zapłacą konsumenci.
W czasach, gdy globalne łańcuchy dostaw pozostają kruche po latach zakłóceń, celowe tworzenie nowych wąskich gardeł byłoby niezwykle ryzykownym przedsięwzięciem gospodarczym.
Turystyka może stać się pierwszą ofiarą
Trudno było o gorszy moment.
Stany Zjednoczone przygotowują się na przyjęcie milionów gości z całego świata, którzy wezmą udział w najważniejszych wydarzeniach o zasięgu światowym, w tym Mistrzostwach Świata FIFA.
Samo międzynarodowe lotnisko Newark Liberty obsługuje około 20 000 przylotów międzynarodowych dziennie, w tym tysiące obywateli amerykańskich powracających do kraju. W ubiegłym roku lotniska w obszarze metropolitalnym Nowego Jorku obsłużyły ponad 50 milionów podróżnych zagranicznych.
Zagraniczni goście wspierają hotele, restauracje, centra kongresowe, atrakcje turystyczne, firmy transportowe, sprzedawców detalicznych i niezliczoną ilość małych firm.
Liderzy branży turystycznej obawiają się, że ograniczenie granic wjazdowych będzie stanowić szkodliwy sygnał dla podróżnych na całym świecie: Ameryka staje się coraz mniej dostępna i przewidywalna.
Na niezwykle konkurencyjnym globalnym rynku turystycznym, percepcja ma znaczenie.

Turyści, którzy tracą pewność co do podróży do Stanów Zjednoczonych, mogą po prostu wybrać Europę, Kanadę, Azję lub Bliski Wschód.
Czy mamy do czynienia ze schematem rządzenia z zaskoczenia?
Równie niepokojące dla liderów biznesu mogą być sugestie zawarte w tej propozycji dotyczące samego procesu kształtowania polityki.
Niezależnie od tego, czy popieramy, czy sprzeciwiamy się programowi Trumpa dotyczącemu imigracji, globalny przemysł zależy od przewidywalnych rządów.
Linie lotnicze podejmują decyzje warte miliardy dolarów z wieloletnim wyprzedzeniem. Władze lotnisk inwestują miliardy w infrastrukturę. Międzynarodowe firmy decydują, gdzie rozwijać działalność, częściowo kierując się stabilnością przepisów.
Niespodziewane propozycje, które grożą zamknięciem głównych szlaków międzynarodowych z powodu sporów politycznych, wprowadzają niepewność do jednej z najbardziej powiązanych branż świata.
Rynki finansowe, inwestorzy i korporacje międzynarodowe zazwyczaj nagradzają stałość, a karzą nieprzewidywalność.
Jeśli przedsiębiorstwa zaczną wierzyć, że główne strategie transportowe mogą ulegać gwałtownym zmianom w odpowiedzi na konflikty polityczne, zaufanie do długoterminowych decyzji inwestycyjnych może ucierpieć.
Obawy te nie ograniczają się do lotnictwa.
Dotyka szerszego pytania, czy można polegać na amerykańskiej infrastrukturze transportowej i gospodarczej niezależnie od zmieniających się sporów politycznych.
Czy takie zarządzenie byłoby zgodne z prawem?
Eksperci prawni są bardzo sceptyczni.
Chociaż rząd federalny ma szerokie uprawnienia w zakresie imigracji, cła i operacji granicznych, eksperci konstytucyjni i prawa imigracyjnego kwestionują, czy administracja może zgodnie z prawem zawiesić międzynarodowe przetwarzanie na głównych lotniskach po prostu po to, by ukarać jurysdykcje za przyjęcie polityki azylu.
Kilku obserwatorów prawnych zauważyło, że sądy federalne wielokrotnie blokowały wcześniejsze działania administracji Trumpa mające na celu ukaranie jurysdykcji objętych azylem za pomocą niezwiązanych z tym federalnych mechanizmów finansowania. Podobne problemy prawne prawdopodobnie pojawiłyby się natychmiast po wprowadzeniu ograniczeń na lotniskach.
Potencjalne argumenty prawne mogą obejmować:
- Arbitralne i kapryśne działania rządu.
- Niewłaściwe działania odwetowe wobec władz lokalnych.
- Naruszenie wymogów prawa administracyjnego.
- Wyzwania konstytucyjne związane z federalizmem i należytym procesem.
- Szkody gospodarcze dla linii lotniczych, lotnisk i przedsiębiorstw.
Nawet zwolennicy surowszego egzekwowania przepisów imigracyjnych mogą mieć trudności z wyjaśnieniem, dlaczego amerykańscy podróżni, linie lotnicze i przedsiębiorstwa mają ponosić ciężar sporu między rządem federalnym a lokalnym.
Postępowanie sądowe prawdopodobnie rozpocznie się w ciągu kilku godzin od podjęcia jakichkolwiek działań wykonawczych.



Zostaw komentarz