No więc… to wszystko zaczęło się, bo nienawidziłem swojej pracy. Naprawdę jej nienawidziłem. Beznadziejna, wyczerpująca i nie wyobrażałem sobie, żebym mógł ją wykonywać dłużej, nie popadając w obłęd. Zaoszczędziłem trochę pieniędzy i pewnego majowego popołudnia, spontanicznie, pomyślałem: „Chrzanię to. Wyjeżdżam”. W czerwcu byłem już w samolocie do Meksyku, żeby rozpocząć 32-dniową podróż po Ameryce Środkowej z G Adventures.
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam, a ponieważ podróżowałam sama, zależało mi na zabezpieczeniu w postaci wycieczki grupowej. Wtedy znalazłam G Adventures. Mieli opcję wycieczki dla osób w wieku 18–30 lat, a ta po Ameryce Środkowej od razu przypadła mi do gustu. Trzydzieści dwa dni, siedem krajów, od Meksyku po Kostarykę. Zadzwoniłam do nich przed rezerwacją (mając 7 lat, byłam niemal pewna, że będę dużo młodsza od reszty i nie będę pasować). Zapewnili mnie, że będą tam osoby w moim wieku i dzięki temu zarezerwowałam.
Odwiedź Meksyk w 2 dni
Wylądowałem w Playa del Carmen i byłem pierwszym gościem w moim pokoju. Głodny i trochę zaniepokojony, wziąłem prysznic i rozejrzałem się po okolicy w poszukiwaniu jedzenia. Było go pod dostatkiem, ale byłem zdenerwowany, bo wciąż nikogo nie spotkałem.
Wychodząc z hostelu, zauważyłam stojącego nieopodal chłopaka. Pomyślałam sobie: O mój Boże… Mam nadzieję, że jest w mojej grupie. (Wyglądał na mniej więcej w podobnym wieku i chyba też był całkiem sympatyczny). Podeszłam do recepcji i zapytałam o pobliskie restauracje. Powiedziano mi, że jedna jest na piętrze. Udałam się tam na lunch, wciąż niepewna, czego się spodziewać.

Wtedy na czacie grupowym pojawiła się wiadomość: wszyscy zbierają się przy basenie, żeby poznać kogoś z grupy. Wtedy po raz pierwszy nawiązałem kontakt z ludźmi z całego świata: z Australii, Nowej Zelandii, Kanady, RPA, Irlandii, a nawet z kimś z tego samego miasta, co ja. Wtedy poznałem Matta i dopiero później zdałem sobie sprawę, że to ten sam facet, którego zauważyłem wcześniej.
Ubraliśmy się i wyruszyliśmy na pierwszą grupową kolację, gdzie wszyscy spotkaliśmy się jak należy i z naszym przewodnikiem, który przedstawił nam plan podróży. Nerwowość powoli ustępowała, ustępując miejsca ekscytacji na myśl o nadchodzącej przygodzie.
Następnego dnia lało jak z cebra (pora deszczowa). I tak poszliśmy do cenoty, pływaliśmy w deszczu, przemoczeni, ale i tak nam się podobało.
Odwiedź Belize w 5 dni
Długa podróż do Belize i tak, bardzo szybko upewniłam się, że usiądę obok Matta. Priorytety.
Nasz pierwszy przystanek: Caye Caulker. To miejsce było rajem. Wyspa żyje zgodnie ze swoim mottem: „Go Slow” (Spokojnie) i naprawdę czujesz to od razu po przyjeździe. To tempo życia jest celowo niespieszne. Nie ma tu samochodów. Transport odbywa się głównie rowerem, golfowym wózkiem lub pieszo. Jedliśmy w restauracji i barze Swings i przysięgam, że jadłem najlepsze krewetki w czosnku, jakie kiedykolwiek jadłem. Nic od tamtej pory nie dorównuje tym.

Największą atrakcją była wyprawa z nurkowaniem. Widzieliśmy wszystko: ryby, płaszczki, żółwie, a nawet rekiny. To było surrealistyczne. Poza tym wszyscy strasznie się poparzyliśmy, ale było warto.
Z Caye Caulker udaliśmy się do San Ignacio, gdzie odwiedziliśmy kobiecą spółdzielnię ceramiczną.
Spółdzielnia została założona przez lokalne kobiety, aby zachować tradycyjne techniki garncarskie Majów, a jednocześnie zapewnić dochód swoim rodzinom. Kiedy przyjechaliśmy, pokazały nam, jak ręcznie formują i malują glinę, wyjaśniając symbole i wzory przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Potem nauczyła nas, jak tworzyć własne dzieła. Siedząc z gliną w dłoniach i próbując uformować ją w coś, co nie przypominałoby krzywej miski, uświadomiłam sobie, ile to wymaga umiejętności. Sprawiła, że wyglądało to bez wysiłku, a my wszyscy śmialiśmy się z naszych „arcydzieł”.
Po zajęciach zjedliśmy domowy posiłek, który dla nas przygotowali.
Stamtąd udaliśmy się do Tikal, niesamowitych ruin Majów ukrytych w dżungli. Ich skala sprawiła, że poczułem się malutki.
Odwiedź Gwatemala w 7 dni
Następnie Flores. Urocze miasteczko na wyspie, kolorowe domy i dobra atmosfera… tyle że strasznie się upiliśmy, wykąpaliśmy się w rzece i dopiero później okazało się, że jest pełna krokodyli. Żałujemy? Nie.
Z Flores udaliśmy się do Rio Dulce, co było jak wejście do innego świata. Nasz domek znajdował się tuż nad wodą, otoczony dżunglą.
Jednym z najważniejszych momentów było nasze doświadczenie z lokalną społecznością w Livingston w ramach inicjatywy G for Good. Popłynęliśmy łodzią przez namorzyny i dotarliśmy do El Manglar, restauracji i spółdzielni prowadzonej przez kobiety. Kobiety same stworzyły to miejsce, aby generować dochód dla swojej społeczności, a całe doświadczenie było niezwykle autentyczne i inspirujące. Nauczyły nas, jak zrobić ceviche, a potem mogliśmy zjeść pyszny posiłek, który dla nas przygotowały.
Naszym kolejnym przystankiem była Antigua – kolorowe miasteczko z brukowanymi uliczkami, kolonialnymi budynkami i widokiem na wulkan w tle. Zdecydowanie jest urokliwe, ale to nie estetyka przykuwa moją uwagę, a wspomnienia, które tam zebrałem. Mnie i Mattowi jakimś cudem udało się zgubić w ulewnym deszczu na jakieś cztery godziny. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak nam się to udało.
Stamtąd udaliśmy się nad jezioro Atitlán, które naprawdę zaparło mi dech w piersiach. Jezioro jest ogromne, otoczone górami i małymi wioskami rozsianymi po jego brzegach. Zatrzymaliśmy się w domu w San Juan La Laguna, co było jednym z najbardziej poruszających momentów podróży. Rodzina była niezwykle ciepła i gościnna, gotowała nam tradycyjne posiłki i pozwalała nam poznać swoje codzienne życie. Ale jednocześnie pokazała mi też brutalną rzeczywistość, na przykład, że niemowlętom czasami dawano kawę, bo mleko było za drogie. Nigdy tego nie zapomnę.
Noc również przyniosła ze sobą własną komedię. Mój współlokator i ja zauważyliśmy ogromnego karalucha i kompletnie straciliśmy panowanie nad sobą. Zamiast spać, spędziliśmy pół nocy śmiejąc się do rozpuku.
Uczestniczyliśmy również w warsztatach w wiosce, które pokazały nam, jak ważne są lokalne produkty dla ich kultury. Dowiedzieliśmy się, jak uprawia się i pali kawę, osobiście zapoznaliśmy się z produkcją czekolady oraz zobaczyliśmy, jak zbiera się i wykorzystuje miód. Każdy z warsztatów prowadzili lokalni mieszkańcy, którzy z prawdziwą dumą dzielili się swoją wiedzą.
Kiedy wróciliśmy do Antigui, wybrałem się na wędrówkę po wulkanie. Było ciężko, spocone i zdecydowanie stanowiło test wytrzymałości, ale też było niesamowite.
Na moje urodziny grupa zrobiła mi niesamowitą niespodziankę. Kiedy weszłam do pokoju, był on udekorowany balonami, a na stole czekał sernik. Wszyscy odśpiewali „Sto lat”. Będąc z dala od domu po raz pierwszy w dniu moich urodzin, nie spodziewałam się, że będą aż tak wyjątkowe. Mam wielkie szczęście.
Będąc w Antigui, wybraliśmy się również na wycieczkę po jadeicie, poznając symbole Majów i znaczenie jadeitu w ich kulturze. Niektórzy nawet tatuowali sobie te symbole. Ja? Dostałam na pamiątkę parę kolczyków z tymi symbolami. Matt potajemnie zaskoczył mnie naszyjnikiem z jadeitu na urodziny, co całkowicie umiliło mi dzień.
Odwiedź Honduras w 3 dni
To właśnie tutaj grupa się zmieniła; niektórzy odeszli, dołączyły nowe twarze, a my mieliśmy nowego CEO (przewodnika). Spędziliśmy czas na zwiedzaniu Copán, a wieczorem nawet poszliśmy na karaoke. Niestety, nie zostaliśmy tu zbyt długo.
Odwiedź Salwador w 3 Days
W końcu dotarliśmy do Salwadoru i mieliśmy wrażenie, że podróż zwolniła w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wyruszyliśmy z Suchitoto, kolonialnego miasteczka pełnego uroku z brukowanymi uliczkami, kolorowymi domami i swobodną atmosferą.
Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń była wycieczka do Cinquery, podczas której dowiedzieliśmy się o wpływie wojny domowej na lokalne społeczności.
Z Suchitoto udaliśmy się do regionu La Libertad na wybrzeżu. Tam relaksowaliśmy się na plaży i delektowaliśmy się spokojniejszym tempem życia.
Odwiedź Nikaraguę w 4 Days
Jednym z największych atutów była kąpiel w Jeziorze Nikaragua, największym słodkowodnym jeziorze Ameryki Środkowej. Woda była ciepła i zachęcająca, a widoki na okoliczne wulkany zapierały dech w piersiach.
Udaliśmy się na wyspę Ometepe, utworzoną przez dwa potężne wulkany wyłaniające się z jeziora Nikaragua. Na wyspie zatrzymaliśmy się u miejscowej rodziny w domu gościnnym. Rodzina przyjęła nas w swoim domu, przygotowała tradycyjne posiłki i pozwoliła nam doświadczyć ich codziennego życia.
Będąc na Ometepe, odwiedziliśmy Ojo de Agua, zachwycający naturalny basen zasilany wodą źródlaną. Woda była krystalicznie czysta i orzeźwiająca, a otoczenie dżungli sprawiało, że czuliśmy się jak w ukrytym raju.
Odwiedź Kostarykę w 4 Days
Rozpoczęliśmy od zjazdu na tyrolce przez las mglisty. Unosząc się nad wierzchołkami drzew, zjeżdżaliśmy po licznych linach, w tym niektórych o długości ponad 1.5 km. Widoki zapierały dech w piersiach, a zastrzyk adrenaliny był niezapomniany.
Kulminacyjnym momentem dnia była huśtawka Tarzana. Zapięłam pasy i wyskoczyłam w powietrze, czując mieszankę strachu i euforii.
W Monteverde mieliśmy przypadkowe spotkanie z lokalnym artystą, który poprosił nas o darmowe narysowanie czegoś. To była zabawna i nieoczekiwana pamiątka z naszego pobytu w Kostaryce.
Tego wieczoru wybraliśmy się na nocny spacer safari z przewodnikiem. Uzbrojeni w latarki, zapuściliśmy się w ciemność, wypatrując świecących w ciemności stworzeń i nocnych zwierząt. Nasz przewodnik podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat zwyczajów ssaków, ptaków, owadów, gadów i płazów zamieszkujących ten region.
Po tych wszystkich emocjach zrelaksowaliśmy się w gorących źródłach w San Carlos. Ciepłe, bogate w minerały wody były idealnym sposobem na relaks.
Kiedy oficjalna trasa koncertowa zakończyła się w San José, Matt i ja zostaliśmy tam jeszcze kilka dni. Obejrzeliśmy lokalny mecz piłki nożnej, poszliśmy na kręgle i po prostu cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Ten „wakacyjny romans” nie zakończył się wraz z wyjazdem; pojechaliśmy razem do Tajlandii, potem odwiedziłam go w Nowej Zelandii… a teraz mieszkamy razem w Anglii.
Moje 32-dniowe Podróż do Ameryki Środkowej zmieniła wszystko
Kiedy rezerwowałem tę podróż, myślałem, że po prostu uciekam od beznadziejnej pracy. Nie zdawałem sobie sprawy, że wkraczam w przygodę, która odmieni moje życie.




Zostaw komentarz