Co najmniej 78 osób utonęło w wyniku wywrócenia się promu na jeziorze Kiwu we wschodniej części kraju. Demokratyczna Republika Kongo, według lokalnych władz.
Prom, który przewoził 278 pasażerów, odpłynął z Minova w Kiwu Południowym i zatonął w pobliżu Gomy, zaledwie kilkaset metrów od miejsca docelowego. Na nagraniu wideo, które pojawiło się w mediach społecznościowych, widać, jak statek niebezpiecznie pochyla się przed zanurzeniem.
Według gubernatora regionu Jeana Jacques’a Purisiego, ustalenie dokładnych liczb zajmie co najmniej trzy dni, ponieważ nie wszystkie ciała udało się już odnaleźć.
Wśród ofiar było dwoje dzieci, które przewieziono do szpitala, ale niestety nie udało się ich uratować. Operacje ratunkowe prowadzili lokalni rybacy, we współpracy z członkami kongijskich sił zbrojnych i Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej.
Zgodnie z oświadczeniem biura prezydenta Konga Felixa Tshisekediego, wszczęto dochodzenie pod nadzorem wicepremiera odpowiedzialnego za transport, którego celem jest ustalenie przyczyn tego zdarzenia i wdrożenie rygorystycznych środków zapobiegających powtórzeniu się podobnej tragedii.
Wypadki tego typu są powszechne w Demokratycznej Republice Konga, gdzie statki często przewożą nadmierną liczbę pasażerów, z których wielu nie jest wyposażonych w kamizelki ratunkowe i często brakuje im umiejętności pływania. Przepisy morskie również często nie są przestrzegane. Wykonywanie operacji ratunkowych jest często skomplikowane przez fakt, że niektóre łodzie rzadko prowadzą listy pasażerów.
Władze Demokratycznej Republiki Konga wielokrotnie ostrzegały przed niebezpieczeństwami przeciążenia i zobowiązały się do egzekwowania kar wobec osób naruszających protokoły bezpieczeństwa w transporcie wodnym. Jednak w bardziej odizolowanych regionach, skąd pochodzi większość pasażerów, wiele osób nie stać na ograniczone opcje transportu publicznego dostępne na rzadkich drogach.
Inna katastrofa porównywalna z tragedią w Demokratycznej Republice Konga wydarzyła się wcześniej w tym tygodniu w północnym stanie Niger w Nigerii. Co najmniej 60 osób straciło życie, gdy łódź, w której znajdowały się głównie kobiety i dzieci, wywróciła się. Pasażerowie wracali z festiwalu religijnego, gdy drewniana łódź, która miała przewozić prawie 300 osób, zatonęła w rzece w pobliżu społeczności Gbajibo. Jibril Abdullahi Muregi, przewodniczący lokalnego samorządu Mokwa, potwierdził, że do tej pory uratowano około 160 ocalałych.


